środa, 23 maja 2012

Pamięć to wredna suka

I właśnie tak nie mogę wydzierżyć w Trójmieście. Perspective means everything, jeszcze rok temu uwielbiałam i morze, i Sopot. A dziwnym zrządzeniem losu zupełnie przypadkowy splot okoliczności oddalonych od Trójmiasta o jakieś 350km sprawił, że nagle czuje się tu obco i tęsknię. Za czymś, czego już nie ma.
I za mną, której już nie ma. Znowu. Widać jest coś w tym jednak, że człowiek rozwija sie i pięknieje wewnętrznie w kontakcie z drugim człowiekiem. Z ludźmi. A zostawiony sam sobie kurczy się i przyjmuje formę przetrwalnikową.
Ja też się tak kurczę. Kolejny hotelowy pokój. Wielkie łóżko. Czas przestaje mieć znaczenie, kiedy nie wie się, czy na zewnątrz jest jeszcze słońce. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie te wspomnienia, wszędzie na każdym kroku.
A przecież to wszystko zdarzyło się gdzieś indziej. I wszystko byłoby jasne zupełnie i proste, gdyby tylko było tak:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz