poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Podobno Budapeszt to miasto rekordowej liczby poronosów...

...tak przynajmniej twierdzi mój kolega.
Trudno mi sie do tego odnieść, bo póki co przejechałam się jedną stroną Dunaju i jeszcze nawet nie zdążyłam zwąchać, czym to miasto żyje. Zanim więc napisze cokolwiek, czego mogłabym później żałować, ruszę w teren i zobaczymy, co mamy sobie do powiedzenia.
Budapeszt i ja.

Nastrój sprzyja:

środa, 11 kwietnia 2012

Blogi to już prawie przeżytek...

...ale niektórzy dojrzewają później. Na przykład ja. Podobno lepiej późno, niż wcale - to się jeszcze okaże. Ale może to będzie początek czegoś fajnego. Dla mnie, oczywiście. A przynajmniej zachęta do tego, by jednak regularnie pisać, zamiast zamieszczać jakies pierdafony na fejsbuku. Podobno jeden obraz wystarcza za tysiąc słów - to się jeszcze okaże.
Na dziś zatem niech będzie Kasia: